poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Dziewczynka z chryzantemami


Dzisiaj pierwsza stylizacja z cyklu "niekoniecznie do biura". W tego typu zestawach można pozwolić sobie na dużo więcej - także jeśli chodzi o inspirację. W popularnej sieciówce znalazłam koszulę, która swoim krojem przypomina fartuszek - szerokie rękawy, falbanka na dole i rozszerzany fason. Skojarzenie z obrazem Olgi Boznańskiej "Dziewczynka z chryzantemami", który miałam okazję oglądać na wystawie w Muzeum Narodowym w Warszawie, było natychmiastowe. Obraz jest przepiękny, a wzrok dziewczynki, wręcz hipnotyzuje. Kto by nie chciał mieć takiego portretu? Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach nie wymaga on wielogodzinnego pozowania. 
Sam obraz został stworzony w 1894 roku i jest jednym z najznakomitszych dzieł artystki. Zrywa w nim z popularnym w tamtych czasach podejściem do malowania dzieci - zawsze w pięknych salonach i wytwornych sukniach. Dziewczynka z obrazu Boznańskiej stoi na szarym tle i jest ubrana w ciemny fartuszek. Ja oczywiście nie odmówiłam sobie przyjemności dodania odrobiny koloru i zdecydowałam się na żółte kwiatki, które świetnie współgrają z kolorem koszuli (w końcu to tylko inspiracja - kwiaty to też nie chryzantemy)
Oryginalny obraz znajduje się w stałej ekspozycji Muzeum Narodowego w Krakowie. Natomiast do 2 maja można oglądać wystawę dzieł Boznańskiej w Warszawie - wystawa w Muzeum Narodowym w Warszawie. Jeśli będziecie mieli okazję to koniecznie musicie odwiedzić! 

Koszula - H&M
Spodnie - AGGI
Buty - Ryłko
Kwiaty (gerbery) - Pani stojąca przy wejściu do metra

fot. Jakub Świętochowski






poniedziałek, 20 kwietnia 2015

W krainie czekolady



Bardzo lubię styl retro - w szczególności ciągnie mnie w stronę baroku. Charakteryzujący ten styl przepych nie jest mile widziany w stroju biurowym. Mimo wszystko raz na jakiś czas pozwalam sobie na małe szaleństwo i lekkie wyjście poza ramy preferowanej klasyki. Tym razem postawiłam na bardzo barokową bluzkę - ma hafty, mały żabot oraz rzucające się w oczy guziki. Żabot jest rodzajem ozdoby, który cały czas stanowi część oficjalnych strojów nawiązujących do strojów historycznych - skoro przedstawiciele tak poważnych zawodów jak sędzia mogą go nosić (i to w kolorze fioletowym) to czemu ja nie mogę pojawić się w nim w biurze?
Bluzkę odziedziczyłam po mojej mamie - wymieniłam w niej guziki, lekko zwęziłam i przyznam nieskromnie, że robi wrażenie. 
Dobrałam do niej bardzo prostą ołówkową spódnicę, która balansuje szaleństwo w górnej części stylizacji i podkreśla figurę (którą może być trudno utrzymać w ryzach podczas częstych odwiedzin w sklepie z czekoladą :)


Koszula - po mamie
Spódnica - Zara
Pierścionek - Apart
Buty - Nina Basco


Dziękujemy za współpracę Pijalni Czekolady Wedel - Staroświecki Sklep

fot. Jakub Świętochowski









środa, 15 kwietnia 2015

Trzeba znać zasady, aby je łamać...



Przeczytałam ostatnio, że dress code jak najbardziej pozwala na pewne interpretacje i dowolność - np. spódnica czy sukienka może kończyć się na 5 cm nad lub za kolanem. Pomyślałam wtedy - to ma być to pole do interpretacji i wyrażenie siebie? Niestety, w kobiecym stroju biurowym obowiązuje wiele restrykcyjnych reguł i warto chociaż niektórych z nich przestrzegać. 
Pisałam już o dwóch podstawowych zasadach, którymi się kieruję. Dzisiaj kilka zasad, które dotyczą konkretnych elementów stroju. Nie ukrywam, że czasami je naginam. Łamanie zasad bez ich znajomości to już gafa, więc mimo wszystko powinno się być ich świadomym. 


1. Spódnica do połowy kolana. Niestety wypowiedź przytoczona na początku była słuszna. Generalnie nie dopuszcza się spódnic o innej długości. Ta zasada jednak w moim odczuciu faworyzuje kobiety, które mają figurę modelki i szczupłe łydki. Ja czasami pozwalam sobie na ustępstwo i zakładam spódnicę innej długości. 

Zalecana długość spódnicy

2. Unikanie głębokich dekoltów. Tutaj na szczęście nie ma szczegółowych wytycznych i podanych odległości w centymetrach. Chodzi o to, żeby czuć się komfortowo kiedy np. musisz się nachylić nad komputerem. 

3. Do spódnicy konieczne są rajstopy / pończochy - nawet w największym upale. Ja w bardzo gorące dni pozwalam sobie na ustępstwo. W większości biur jest klimatyzacja, ale samo dojście / dojechanie do pracy w 30-stopniowym upale może być problemem. Wtedy można zastosować np. rajstopy w sprayu. 

Buty odpowiednie do biura



4. Zakryte buty. Niestety niezbędne do stroju biurowego. Czasami dopuszczalne są wycięcia na palec, albo piętę. W sytuacjach bardzo formalnych jednak najlepsze są całkowicie zakryte szpilki. Ja trzymam czarne szpilki pod biurkiem i zmieniam buty po pojawieniu się w pracy. Biuro jest też świetnym miejscem na rozchodzenie butów lub na naukę chodzenia na obcasach (bo gdzie indziej w polskim mieście można znaleźć tak proste powierzchnie do ćwiczeń). 








5. Biżuteria nierozpraszająca uwagi. Jak najbardziej można podkreślić swoją indywidualność i założyć wyrazisty naszyjnik, ale bransoletki, które brzęczą przy każdym ruchu nie sprawdzają się w pracy i nie pozwalają się skupić. 


Apaszka - idealny dodatek do biura



6. Tylko jeden wyróżniający się element w całej stylizacji. Jeżeli już założymy ten wyrazisty naszyjnik to raczej darujmy sobie duże kolczyki do kompletu. Jeśli pozwolimy sobie na bluzkę z żabotem to nie dobierajmy do niej spódnicy z falbanami. Ja często dla ożywienia stroju stosuję apaszki - mogą być bardzo krzykliwe, ale już sama ich forma kojarzy się z formalnym strojem, więc można sobie pozwolić na więcej. 







7. Stonowane kolory. Barwy powinny być stonowane takie jak: granatowy, beżowy, odcienie pasteli, czarny, biały, szary, błękitny. Jeśli pamiętacie post nr 2 to wiecie, że nie stosuję tej zasady zawsze. Staram się natomiast trzymać reguły - maksymalnie dwa dominujące kolory w stylizacji. 


piątek, 10 kwietnia 2015

Business casual


Czy stylizacja business casual musi być niestylowa i niedbała - nie! Ale może być - i to jest piękne! 








środa, 8 kwietnia 2015

Na szarym końcu



Wszyscy wiedzą, że uwielbiam żywe kolory. Jednak gdzieś na SZARYM końcu mojej szafy można znaleźć sukienki w "nudnych" kolorach (definicja nudnego koloru poniżej). Jednym z moich ulubionych kolorów z tej grupy jest szary.  W dni, kiedy mam mało czasu, a muszę wyglądać profesjonalnie, dobrym rozwiązaniem jest szara sukienka. Trzeba dobrać tylko buty, biżuterię (która nie jest obowiązkowa) i strój gotowy. W związku z tym, że kolor sukienki jest stonowany, możemy postawić na odważniejszy krój (w moim przypadku sukienka jest lekko rozkloszowana) i wyrazistą biżuterię. 


Sukienka  AGGI
Buty  Venezia
Pierścionki  no name
Torebka  Zara


Nudny kolor  kolor preferowany w stroju biurowym tj. czarny, beżowy, szary, grafitowy, granatowy. Nudny kolor charakteryzuje się tym, że łatwo do niego dopasować pozostałe części garderoby, oraz tym, że nie trzeba się zastanawiać, czy w ogóle można się w nim pokazać w biurze. Poranki bez takich rozważań (którym to rozważaniom zwykle towarzyszy co najmniej półgodzinne spóźnienie oraz wykrzyczane "nie mam co na siebie włożyć", lub inna pozycja z głębokiej szuflady porannych lamentów) są powszechnie uznawane za nudne - stąd nazwa grupy kolorów.


Dziękujemy za współpracę Centrum Sztuki Fort Sokolnickiego 

fot. Jakub Świętochowski






czwartek, 2 kwietnia 2015

Wycofanie garsonki ze społeczeństwa



Ja jeszcze nie mam swojej garsonki, ale wygląda na to, że muszę się spieszyć z jej zakupem...
Garsonka
Garsonka; dwuczęściowy ubiór składający się z prostej spódnicy i żakietu z identycznego materiału; g. jest kobiecym odpowiednikiem garnituru, w odróżnieniu od niego garsonka nie tworzy trwałych związków frazeologicznych, a zatem można powiedzieć o garniturze zębów, o pierwszym garniturze (zespole najlepszych ludzi wybranych do pełnienia jakiejś funkcji), o kotlecie lub śledziu z garniturem (czyli w przebraniu), ale już nie można powiedzieć o garsonce zębów, o pierwszej garsonce ani o kotlecie lub śledziu z garsonką; fakt, że garnitur buduje trwałe frazeologizmy, garsonka natomiast nie, doprowadził do przyjęcia przez ONZ uchwały o wycofaniu garsonki ze społeczeństwa i języka; od 2030 r. garsonki będą sprzedawane jedynie w sex-shopach w dziale dla patriarchalnych fetyszystów, natomiast na zdjęciach z XX wieku i pocz. XXI w. - ulegną wyretuszowaniu z wyłączeniem książek historycznych. Niektórzy uważają, że to smutne. Nawet bardzo, zwłaszcza w odmianie przez kolano.



fragment "Ości" Ignacego Karpowicza