piątek, 29 maja 2015

Czasem słońce, czasem deszcz


Pogoda w maju nas nie rozpieszczała - było wietrznie i deszczowo. Praca "na etacie" ma to do siebie, że nie ważne, czy jest upał, czy pada deszcz, śnieg lub grad - do biura i tak trzeba dotrzeć (wyjątkiem jest choroba - wtedy można pracować z domu :)). Ja nawet lubię taką aurę, ale tylko wtedy, kiedy mogę zostać w domu, czytać książkę i smętnie spoglądać przez okno. Jak muszę wyjść na deszcz to przestaję być jego fanką. 
W takich momentach przydaje się płaszcz przeciwdeszczowy, który można później łatwo schować do torebki, kiedy już wyjdzie słońce i zrobi się ciepło. Mój pochodzi z firmy Solar i rzeczywiście mieści się w małej torebce. Dodatkowo nie gniecie się i ma bardzo ciekawy wzór (jak się przyjrzycie to zobaczycie panie w kapeluszach). Pod wzorzystym okryciem wierzchnim mam prostą białą bluzkę oraz czarną spódnicę - po zdjęciu płaszcza w biurze jedynym kolorowym dodatkiem pozostają czerwone okulary. 
Płaszcz - Solar
Bluzka - handmade
Spódnica - AGGI
Okulary - Les Copains 
Torebka - Zara 
Buty - Venezia
Parasol - pożyczony od JS

fot. Piotr Wideryński








poniedziałek, 18 maja 2015

Historia żółtego płaszcza


Nie lubię przywiązywać się do rzeczy, ale są w mojej szafie ubrania, które szczególnie cenię i to niekoniecznie ze względu na wygodę i ładny wygląd. Jedną z takich rzeczy jest właśnie ten żółty płaszcz. Dostałam go od mamy, która słysząc pewnego dnia moje narzekania, że nie mogę znaleźć odpowiedniego wiosennego odzienia stwierdziła, że miała kiedyś taki ładny wiosenny płaszczyk i chyba nadal gdzieś wisi na strychu. Po dłuższej chwili udało się go odnaleźć (tylko dzięki wytrwałości mamy, ja po wejściu na strych dość szybko skierowałam swoją uwagę na książki i zeszyty z podstawówki...). 
Od chwili, gdy go zobaczyłam, wiedziałam że to jest to! Najbardziej zaskoczył mnie kolor, który w ogóle nie wypłowiał przez te wszystkie lata. Wyglądał zupełnie jak nowy! W mojej szafie jest już kilka lat i stanowi ciekawe, "wiosenne" urozmaicenie stroju (także biurowego). 
Płaszcz jest polskiej marki Cora, która w latach 70. była jedną z wiodących firm na rynku polskim. Z Zakładami Przemysłu Odzieżowego Cora (taka była pełna nazwa) współpracowała m.in. Grażyna Hase - projektantka, której słynna kolekcja Kozak Look, utworzona dla uczczenia 50. rocznicy rewolucji październikowej, była skandalem. Sama projektanta wystąpiła na pokazie swojej kolekcji w stroju inspirowanym....Leninem (można zobaczyć jak wyglądała tutaj). Ciekawe co było inspiracją do zaprojektowania tego płaszcza - może inna legendarna postać...Miś Paddington

Płaszcz - Cora (vintage)
Bluzka - H&M
Spodnie - AGGI
Buty - Ryłko
Torebka - Zara
Apaszka - Moschino

fot. Łukasz Kagankiewicz 













piątek, 8 maja 2015

Czy można polubić noszenie codziennie tego samego?


Matilda Kahl i jej uniform
Z reguły w moich postach piszę o tym, w jaki sposób staram się kreatywnie podejść do reguł dress code'u. Nie ukrywam jednak, że czasami mam dosyć porannych rozważań na temat stroju i szukania złotego środka pomiędzy wyrażeniem własnego stylu a obowiązującymi zasadami. Zdarzają się także momenty, w których wybór stylizacji wydaje się na tyle bezsensownym problemem (wśród innych problematycznych kwestii życiowych), że nawet nie mam ochoty myśleć, co mam na siebie włożyć.

Między innym z tego powodu zwróciłam uwagę na artykuł zamieszczony na stronie amerykańskiego Harpers Bazaar (artykuł do przeczytania tutaj). Jego autorką jest Matilda Kahl, dyrektorka artystyczna nowojorskiej agencji PR'owej, która zdecydowała, że codziennie będzie się ubierać do pracy w ten sam zestaw, składający się z białej bluzki i czarnych spodni. Jedynym urozmaiceniem (każdego dnia tym samym) była czarna kokardka wiązana pod szyją.

Matilda, jako przedstawicielka tzw. "kreatywnego zawodu" mogła sobie pozwolić na dużą dowolność w wyborze stylizacji - w tego typu zawodach wręcz oczekuje się zaproponowania czegoś ciekawego. M.in. właśnie te oczekiwania (oraz duża oszczędność porannego czasu i jeden wybór dziennie mniej do dokonania) skłoniły ją do noszenia swoistego uniformu. Oczywiście spotkało się to ze zdziwieniem współpracowników (niektórzy uważali nawet, że wstąpiła do sekty) - jakby to co na siebie włoży świadczyło o tym, czy jest kreatywna, czy nie. A przecież to, że ktoś nie ma potrzeby urozmaicenia swojego codziennego stroju nie oznacza, że jest nieciekawą osobą. Podobnie jak to, że osoba, która ubiera się ekstrawagancko, nie oznacza, że ma "artystyczną" duszę. 





Matilda wskazuje także, że w przypadku mężczyzn takie zachowanie nie spotyka się ze zdziwieniem. Odnosi się także do artykułu, w którym podano przykłady mężczyzn, którzy noszą ciągle to samo i odnieśli wielki sukces (artykuł dostępny tutaj). Wśród nich jest jeden z topowych projektantów mody - Karl Lagerfeld, który jest dyrektorem artystycznym domu mody Chanel, i który od kilkunastu lat pokazuje się wyłącznie w czarnym garniturze, białej koszuli, czarnym krawacie i ciemnych okularach.
Karl Lagerfeld
Prócz niego na liście pojawił się także Steve Jobs (noszący golf i jeansy, które moim zdaniem wyglądają tak, jakby za każdym razem była to DOKŁADNIE ta sama para spodni i DOKŁANIE ten sam golf), Mark Zuckerberg (ja do końca życia będę go kojarzyła z klapkami i szarą koszulką) i Barack Obama (w tym przypadku nie dziwię się, że decyzja dot. wyboru koloru krawata może schodzić na drugi plan). 

A Wy jak podchodzicie do porannego wybierania ubrań? Jest to dla Was udręka i strata czasu, czy wręcz przeciwnie? 

poniedziałek, 4 maja 2015

W kratkę

Pogoda w ostatnich tygodniach jest raczej w kratkę. Jednego dnia wychodzi słońce i myślimy, że zimę mamy już definitywnie za sobą, a kolejnego temperatura spada i znów musimy wyjąć z szafy cieplejszy płaszcz. Takie zimniejsze dni są jednak ostatnią okazją na wykorzystanie cieplejszych rzeczy, które czasami czekają kilka miesięcy na swoją kolej, a później okazuje się, że już jest na nie za ciepło. Jedną z takich rzeczy w mojej szafie była ta sukienka. Mimo tego, że tego typu krój i kratka nie jest zestawem odpowiednim na formalne spotkanie to na "normalny" dzień za biurkiem i późniejsze wyjście na kawę sprawdza się idealnie. 

Sukienka - Balladine
Buty - Prima moda
Torebka - no name
Płaszcz - Jake's

fot. Łukasz Kagankiewicz