wtorek, 29 września 2015

Na wycieczce w Warszawie


Wiem, wiem...dawno mnie nie było. Ale musicie wybaczyć korporacyjnemu szczurowi, który dodatkowo się rozchorował. 
Ostatnie stylizacje były raczej jednorodne pod względem kolorystycznym. Dlatego teraz postawiłam na coś bardziej szalonego. Spódnica, która jest główną bohaterką całości, jest kolorowa i w lekko folkowym stylu. Trochę mi się kojarzy z łowicką spódnicą, chociaż paski są w drugą stronę. Ale i tak uważam, że jej kupno było podyktowane podświadomym marzeniem wystąpienia w stroju ludowym na dożynkach w lokalnej parafii. Na sypanie kwiatów podczas dożynek już chyba nie będę miała okazji, ale spódnica jest moja! 
Gorycz spowodowana utraconym z powodu niespełnionego marzenia dzieciństwem została osłodzona wycieczką po Warszawie. Nawet mam zdjęcie z Syrenką - nie macie pojęcia jak długo musiałam stać w kolejce, żeby je zrobić!
Wracając do stylizacji - nie jest to strój idealny na biznesowe spotkanie (chyba, że klientem jest zespół Mazowsze), ale na upalny dzień w biurze jest odpowiedni. Standardowo, do wyrazistego elementu (czyli spódnicy) dodałam prostą koszulę i nierzucające się w oczy dodatki. 

Spódnica - Zara
Bluzka - H&M
Buty - Venezia
Torebka - Batycki 




















środa, 9 września 2015

Raport miesięczny - sierpień; część druga

Dzisiaj druga (tym razem już ostatnia) część raportu miesięcznego. Standardowo będzie o filmach. 

2. Filmy
2.1 "Ona" reż. Spike Jonze

Świetny, powolny film o miłości - dosyć nietypowej, bo miłości mężczyzny do programu operacyjnego. Temat może wydawać się trywialny i nieciekawy, ale wcale nie jest. Główny bohater - samotnie mieszkający pisarz - Theodore, kupuje nowoczesny system, który dopasowuje się do jego wymagań i bardzo szybko się uczy. Dodatkowo mówi seksownym głosem Scarlett Johansson (za którą osobiście nie przepadam) i ma poczucie humoru. Przeczytałam wiele recenzji o tym, że jest to film o wpływie technologii na ludzkie życie, które w sferze wirtualnej ma być łatwiejsze od życia prowadzonego w realnym świecie. Łatwiejsze, bo nie wymagające obcowania z ludźmi i przejmowania się relacjami - odchodzi masa kłopotów i wyrzeczeń. Jednak dla mnie jest to film przede wszystkim o samotności. Samotności tak dotkliwej, że jest się w stanie zrezygnować nawet z potrzeby kontaktu fizycznego na rzecz dzielenia czasu z kimś nierealnym, ale kimś, kto rozumie Cię w 100%.
Główny bohater zdaje sobie przecież sprawę z tego, że nie jest to związek, który ma jakąkolwiek przyszłość. Mimo wszystko, czekanie na wiadomość od systemu operacyjnego jest lepsze od wieczorów spędzonych w ciszy. Co ciekawe nawet w tego rodzaju relacji pojawia się (wbrew wszelkiej logice) dążenie do wyłączności i zazdrość.
Film jest także bardzo ciekawy od strony wizualnej - ubrania i wystrój nawiązują do przeszłości (np. spodnie z wysokim stanem), ale są przedstawione trochę inaczej - bez niepotrzebnych ozdobników i w sposób bardziej uporządkowany. Nie znajdziemy w nim nic futurystycznego, mimo, że zdajemy sobie sprawę, że akcja dzieje się w przyszłości. Daje to poczucie, że ta przyszłość jest całkiem niedaleko, co także może być w pewien sposób przerażające... Ilu ludzi w niedługim czasie będzie miało szansę na związek z systemem operacyjnym? No i jaki wpływ będzie to miało na demografię?
Bardzo polecam!!!

2.2 "Nieracjonalny mężczyzna" reż. Woody Allen

Niech Was nie zrazi plakat, który komisyjne został uznany za nieudany - film jest dobry. Mówię to, mimo tego, że nie jestem fanką Woody'ego Allena. Nigdy nie potrafiłam wczuć się w tę mieszaninę tonacji i wyczuć, kiedy realny świat staje się lekko przerysowany. Bo czy film nie powinien być albo absurdalny w całości, albo na poważnie? 
Tym razem chyba mi się udało - po gruntownym przygotowaniu, przyjęciu postawy "open minded" i maksymalnym skupieniu, film mnie rozśmieszył. Przyznaję, że po seansie nie miałam przemyśleń na temat tego, gdzie kończy się dobro, a gdzie zaczyna zło. Powinnam chyba mieć, bo głównym wątkiem jest zbrodnia i podobno nawet scenariusz nawiązuje do "Zbrodni i kary". Mimo wszystko wyszłam z sali kinowej zadowolona (nie wiem, czy bardziej z filmu, czy ze swojego osiągnięcia polegającego na intelektualnym dorośnięciu do dzieł Allena). Może spróbuję przekonać się do poprzednich filmów tego reżysera, bo podobno ten wcale nie jest najlepszy. 
PS. Skupiłam się bardziej na swoich odczuciach niż na filmie, ale przecież nie będę Wam zdradzała całej, fascynującej historii. 

2.3 "Pora umierać" reż Dorota Kędzierzawska

Ten film obejrzałam na fali fascynacji Danutą Szaflarską (w ostatnim raporcie miesięcznym pisałam o jej autobiograficznej opowieści o swoim życiu). Jest to przejmująca historia starszej kobiety, Pani Anieli, której życie upływa na prostych czynnościach i rozmowach z psem (pies wabi się Filadelfia i powinien dostać za tę rolę psiego Oscara). Główna bohaterka mieszka samotnie w wielkim domu, do którego jest bardzo przywiązana - spędziła w nim całe życie i wszystkie jej wspomnienia się z nim wiążą. Mimo tego, że ma rodzinę, może liczyć tylko na siebie (członkowie rodziny są dla niej raczej rozczarowaniem). Cała historia opowiedziana jest z lekkim poczuciem humoru, ale też skłania do przemyśleń. Dodatkowo film jest prawdziwą ucztą dla oka - co najmniej dlatego warto go obejrzeć. 
Na zachętę lekki spoiler pierwszej sceny, która jest wręcz genialna. Główna bohaterka wchodzi do gabinetu lekarskiego i słyszy od lekarki bezosobowe polecenie: "niech się rozbierze i położy". Zdziwiona, po krótkiej chwili konsternacji odpowiada: "niech się pocałuje w dupę". To w całej okazałości pokazuje charakter i wolę walki Pani Anieli. 





wtorek, 8 września 2015

Raport miesięczny - sierpień; część pierwsza

Tym razem raport miesięczny będzie się składał tylko z dwóch części: książki i filmy. W lipcu nic szczególnego z kategorii "Inne" nie wpadło mi w oko / ucho, więc tym razem zapraszam na skrócony raport miesięczny. 

1. Książki
1.1 "Kobro. Skok w przestrzeń" M. Czyńska

Książka o rzeźbiarce, której twórczość zmieniła spojrzenie na rzeźbę. Mimo tego, że autorka książki nie starała się (przynajmniej takie miałam wrażenie) przedstawiać Kobro jednostronnie i kreować ją na umęczoną artystkę, to jednak z opisu przebijają wyraźne trudności z jakimi musiała się zmagać niemal na każdym etapie swojego życia. Trudności związane z pieniędzmi, z pracą, z niedocenieniem jej sztuki, a później z mężem (także znanym artystą - Władysławem Strzemińskim). Ja cały czas zadawałam sobie pytanie - czy można tworzyć i walczyć o swoją sztukę i przekonania w takich warunkach? 
Biografia artystki jest ważną częścią książki, jednak jest w niej także mnóstwo informacji na temat historii sztuki z tamtego okresu. Czasami wręcz miałam problem ze zrozumieniem niektórych fragmentów (kto wie czym jest konstruktywizm i suprematyzm*). Mimo mojej ignorancji w tej dziedzinie, w końcu udało mi się pojąć, co to znaczy, że "rzeźba jest wyłącznie kształtowaniem formy w przestrzeni", chociaż na początku lektury wydawało mi się to tylko pustym stwierdzeniem.
Jest jeszcze jedna zaleta tej książki - opis Łodzi. Nie chodzi tutaj o opis kamienic i ulic, ale warunków w jakich funkcjonowało to miasto w tamtym czasie. Opis szarości tego miejsca, w której rodzi się awangardowa sztuka można też odnieść do życia Kobro - szarego, a jednak twórczego. 

1.2 "13 pięter" F. Springer

Znów ciężka pozycja i znów brak szczęśliwego zakończenia. Tematem przewodnim książki są warunki mieszkaniowe w dwóch okresach - w dwudziestoleciu międzywojennym i po zmianie ustroju w 1989 roku. Opis przedwojennej Warszawy i warunków, w jakich mieszkali robotnicy jest wręcz szokujący - przyznaję, że nie zdawałam sobie sprawy  z tego jak żyli ludzie w tamtym czasie. Zdarzały się nawet sytuacje, że rodziny wspólnie popełniały samobójstwa z powodu eksmisji. Można więc dojść do wniosku, że mamy szczęście, żyjąc w takich czasach... i w tym momencie autor przenosi nas do współczesności i przytacza historię ludzi, których obecnie nie stać na własne mieszkanie. Niestety też nie są to optymistyczne opowieści. Zdaję sobie sprawę, że książka jest jednostronna i opisuje tylko część problemu. Mimo wszystko polecam wszystkim, którzy mieli kiedyś problemy mieszkaniowe oraz tym, którzy nigdy ich nie mieli (tym chyba nawet bardziej). 


*konstruktywizm i suprematyzm - kierunki w sztuce abstrakcyjnej dążące do maksymalnego uproszczenia form i stosowania figur geometrycznych