czwartek, 19 listopada 2015

Na przekór pogodzie


Pogoda w ostatnich dniach nas nie rozpieszcza - pada, wieje i robi się coraz zimniej. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że taki stan utrzymuje się od kilku dobrych miesięcy. A przecież jeszcze całkiem niedawno było tak ładnie...
Na pocieszenie mam dla Was zdjęcia z okresu, kiedy kurtki i płaszcze były głęboko schowane w szafie, okulary przeciwsłoneczne stanowiły niezbędny dodatek, a drzewa były całkiem zielone. Aż ciężko uwierzyć, że sesja była robiona zaledwie półtora miesiąca temu. 
Podstawą całej stylizacji jest biała koszula, do której dobrałam lekko zwariowaną spódnicę w zielone kropki. Jej stonowane kolory jednak nie rzucają się zbytnio w oczy, a klasyczny krój sprawia, że idealnie nadaje się do biura (pod warunkiem, że górna część garderoby będzie jednokolorowa - najlepiej biała lub czarna). Do tego klasyczne buty, torebka - i gotowe! 
Mam nadzieję, że te zdjęcia pomogą Wam chociaż na chwilę zapomnieć o aurze za oknem. 

Koszula - H&M
Spódnica - Simple (prezent od Martyny)
Buty - Venezia
Torebka - No name 













































Przesyłam uściski i życzę miłego dnia! 




niedziela, 15 listopada 2015

Raport miesięczny - październik; część trzecia

W tym miesiącu nie tylko czytałam i oglądałam filmy, ale także udało mi się wybrać na jedną sztukę. 

3. Inne
3.1. Sztuka "Merylin Mongoł" reż. Bogusław Linda

Sztuka z reżyserii Bogusława Lindy (!) wystawiana na deskach teatru Ateneum. Główną bohaterką jest Olga - młoda Rosjanka żyjąca w prowincjonalnym miasteczku na Uralu, której głównym celem jest znalezienie męża. Jej sytuacja nie wygląda optymistycznie - nie pracuje, jej siostra to alkoholiczka, a jedynym mężczyzną zainteresowanym jej wdziękami jest mąż sąsiadki, który traktuje ją niemal jak swoją własność. Pewnego dnia zjawia się u niej młody i wykształcony lokator, który ma zmienić jej życie w bajkę. Z początku nieśmiały i pełen ideałów szybko dostosowuje się do reguł obowiązujących w otoczeniu. 
Okazuje się, że nicość panująca wokół, połyka wszystkie osoby, które się z nią zetkną. Jednym ratunkiem jest wyjazd. Ale czy osoby, które przez całe życie chciały się wyrwać z tego miejsca rzeczywiście będą miały dość siły, żeby z niego wyjechać kiedy tylko nadarzy się okazja?
Niekwestionowaną gwiazdą przedstawienia jest Agata Kulesza, która gra siostrę Olgi. Podczas sceny, w której „zalana w trupa”  odwiedza swą sceniczną siostrę, nie mogłam przestać się śmiać (mimo, że temat nie był wcale śmieszny). Bardzo dobrze zagrał także Marcin Dorociński wcielający się w rolę kochanka Olgi. 
Dodatkowy plus za świetną muzykę na żywo (to chyba jakiś nowy trend - to już kolejna  oglądana przeze mnie sztuka, której towarzyszy podkład muzyczny na żywo). 

3.2 Kanały na YouTube
Chciałam polecić Wam dwa kanały na YouTube. Pierwszy z nich to "Mówiąc inaczej" - filmiki nagrywane przez polonistkę Paulinę, która bardzo ciekawie i z wielkim dystansem opowiada o języku polskim. Należy wytrwać do końca odcinka - zawsze na zakończenie serwowany jest mało śmieszny żart (czyli tzw. suchar).
Filmiki są bardzo przyjemne i można z nich dowiedzieć się czegoś nowego (np. co to jest redundancja). 


Drugim kanałem, który odkryłam stosunkowo niedawno, jest "Po cudzemu". Kanał utworzony w podobnej konwencji, co poprzedni, ale traktujący o języku angielskim. Ja jestem nim zachwycona - jednego dnia obejrzałam wszystkie odcinki. Oprócz wytłumaczenia zasad, pokazywane są także przykłady zaczerpnięte z piosenek i filmów. Ktoś rzeczywiście napracował się nad tymi filmikami - efekt jest świetny! 
W szczególności polecam filmik dotyczący poprawnego wypowiadania takich słów jak "shit" i "sheet" - zawsze chciałam poznać jednoznaczną odpowiedź na to pytanie, ale nauczyciele nie byli skłonni mi jej udzielić. Fanów serialu Breaking Bad ucieszy przykład dotyczący poprawnego wypowiadania słówka "bitch", który pojawia się w 4 minucie. Zachęcam do obejrzenia! 


3.3 Konkurs Chopinowski
Co pięć lat jesteśmy świadkami wielkiego święta muzyki Chopina (podobno wtedy nawet osoby, które na co dzień nie lubią jego kompozycji, stają się jego fanami). Ja staram się za każdym razem śledzić konkurs i w szczególności wychwytywać różnice interpretacyjne w poszczególnych utworach. Słucham także ekspertów wypowiadających się w studiu konkursowym (którzy często mają różne zdanie, niekiedy nawet się sprzeczają!) co pozwala na uporządkowanie myśli i znakomicie uczy wypowiadania się na temat muzyki. 
Tegoroczny konkurs rzeczywiście prezentował bardzo wysoki poziom. Moim zdaniem nie było jednego faworyta - wszystkie osoby z pierwszej trójki, a nawet piątki, były świetne! 
Bardzo długo nie zapomnę tych emocji towarzyszących konkursowi i przepięknych wykonań...po konkursie zostaje pustka na kolejne pięć lat.
Na zakończenie wspomnień zostawiam Was ze wspaniałą sonatą w wykonaniu Charlesa Richarda-Hamelina. 







piątek, 13 listopada 2015

Raport miesięczny - październik; część druga

Dzisiaj trochę się rozpisałam. Obejrzałam kilka dobrych filmów i musiałam o nich napisać. Mam nadzieję, że wytrwacie do końca. Zapraszam na drugą część raportu miesięcznego! 

2. Filmy
2.1 "Debiutanci" reż. Mike Mills

Mam wrażenie, że jest to film, w którym każdy znajdzie coś dla siebie - odnajdzie wątek lub uczucia, z którymi kiedyś miał styczność. 
Głównym bohaterem jest zbliżający się do czterdziestki, lekko wycofany rysownik - Olivier, który nie może odnaleźć szczęścia w życiu.  Pewnego dnia spotyka na swojej drodze młodą aktorkę, w której się zakochuje. Ale czy idylliczny początek ich znajomości (sceny niemal jak z komedii romantycznej) wystarczy, żeby związek przetrwał dłużej? Każdy z nich ma za sobą przeszłość i doświadczenia, które odbijają się na ich postępowaniu. 
W filmie pokazana jest przede wszystkim przeszłość Oliviera - akcja przeplatana jest licznymi retrospekcjami skupiającymi się głównie na opowieści o umierającym ojcu, który po śmierci swojej żony oznajmia, że jest gejem. Mimo śmiertelnej choroby znajduje sobie chłopaka i postanawia spędzić ostatnie miesiące swojego życia w szczerości i pełnym szczęściu. Ten wątek może wydawać się trywialny, ale nie powinien Was zniechęcić do obejrzenia filmu. Olivier przywołuje w pamięci obrazy z czasów swojego dzieciństwa - chłodne relacje rodziców oraz niespełnioną matkę. Nie są to obrazy ukazujące dramat rodzinny i życie przepełnione nieszczęściem. A jednak doświadczenia te wpływają pośrednio na życie bohatera. 
Nic w tym filmie nie jest dopowiedziane. Nie ma prostych odniesień i powiązań. I m.in to jest w nim takie zachwycające. 
Dla mnie jednak film opowiada przede wszystkim o tym, że niezależnie od wieku, w każdej nowej sytuacji, która wiąże się z uczuciami, towarzyszy nam strach i niepewność. Jest to także film o tym, że zmiana swojego dotychczasowego życia jest ciężka. Nie ważne, czy zbliżamy się do końca swojego życia (tak jak ojciec Oliviera), czy jesteśmy w jego połowie i próbujemy rozpocząć nowy związek. Za każdym razem mamy podobne obawy i za każdym razem jesteśmy debiutantami. 
Nie jest to wesoły film - dużo w nim smutku i bólu. Bólu tym bardziej dotkliwego, że nienazwanego i nie mającego konkretnej przyczyny, z którą można spróbować walczyć. Mimo wszystko niesie ze sobą pewną dozę nadziei...ale także niedopowiedzianej i mało konkretnej. 
No i ta muzyka Bacha pojawiająca się w tle - bardzo polecam! 

2.2 "Jabłko Adama" reż. Anders Thomas Jensen

Na tym filmie nieźle się uśmiałam. Zaskoczenie goniło zaskoczenie. Mamy w głowie jakieś stereotypy - czym jest dobro, a czym jest zło i próbujemy się ich trzymać. Jednak granica jest tak cienka, że można się łatwo pogubić. Tak jak gubi się Adam - recydywista, który przyjeżdża do protestanckiej parafii w ramach resocjalizacji. Oczekuje, że będzie nawracany i od początku przyjmuje postawę odpowiednią do swojej roli brutalnego i złego nacjonalisty (nawet wiesza na ścianie portret Hitlera). Jednak tak się nie dzieje - pastor okazuje się człowiekiem, który tak bezgranicznie wierzy w dobro, że w ogólnie nie dostrzega zła. Adam jest tym nawet lekko rozczarowany i w konsekwencji buntuje się przeciwko kłamstwu, na którym opiera się życie pastora. Może słowo "kłamstwo" nie jest tutaj odpowiednie, bo duchowny mocno wierzy w swoje tezy i wcale nie uznaje siebie za kłamcę. 
Mimo, że się śmiałam film nie jest komedią. Ale nie jest też dramatem - ciężko wepchnąć go w jakieś ramy. Zawiera wiele symbolicznych momentów i odniesień, które nie zawsze potrafiłam wyczuć (chyba powinnam nadrobić czytanie Biblii). Nawet uporczywie puszczana piosenka Bee Gees "How deep is your love" wydaje się w tym filmie nabierać symbolicznego znaczenia. 

2.3 "Wilk z Wall Street" reż. Martin Scorsese

Świetny film o tym jak łatwo spaść z wysokiego konia wielkiego sukcesu. Fabuła filmu jest powszechnie znana - początkujący na giełdzie w Nowym Jorku makler zakłada własny biznes opierający się na mniejszych i większych przekrętach. Zarabia krocie i w pełni korzysta ze swoich pieniędzy. Widzimy przepych, niekończące się imprezy, morze alkoholu i narkotyki. Tak wygląda większa część filmu. W pewnym momencie, podobnie jak przy fali sukcesów, jedno wydarzenie pociąga za sobą kolejne, i wszystko zaczyna się walić. Film jest bardzo barwny i nie pozwala na nudę. Pewnie nie każdemu się spodoba sposób opowiedzenia historii - czasami zbyt barwny (a nawet przerysowany), ale dzięki temu podkreślający wydźwięk późniejszych wydarzeń. 
Film świetnie pokazuje także to, że nie trzeba być finansowym geniuszem, żeby zdobyć pieniądze - trzeba być przede wszystkim dobrym sprzedawcą. 

2.4 "Parabellum" reż. Lukas Valenta Rinner

Na zakończenie krótka wzmianka o filmie obejrzanym podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Oglądamy w nim kilku Argentyńczyków (z pełnym przekonaniem użyłam słowa "oglądamy", bo nie ma wielu dialogów), którzy wybierają się na szkolenie przygotowujące do końca świata. Coraz gorsze warunki, w których się znajdują każą nam myśleć, że gdzieś po drodze szkolenie przerodziło się w coś więcej. 
Szczerze mówiąc nie do końca zrozumiałam przesłanie filmu oraz jego zakończenie. Przyznaję, że największą przyjemnością były pofilmowe dyskusje próbujące odpowiedzieć na pytanie "o co w ogóle chodziło w tym filmie?". Warto zatem oglądać bardzo alternatywne produkcje w gronie wielu znajomych - może ktoś z grupy zrozumie ich sens i się z nami podzieli. 
Pewnego rodzaju urozmaiceniem była także Pani z widowni, która oglądała film z foliową torebką na głowie :). 






czwartek, 12 listopada 2015

Raport miesięczny - październik; część pierwsza

Już niemal tradycją staje się moje opóźnienie w publikowaniu raportów miesięcznych. Myślę jednak, że dzień po Święcie Niepodległości jest dobrą okazją do przedstawienia Wam książki laureatki nagrody Nobla - Swietłany Aleksijewicz.  


1. Książki
1.1 "Cynkowi chłopcy" S. Aleksijewicz


Wstrząsający reportaż o interwencji radzieckiej w Afganistanie (1979-1989). Reportaż dosyć nietypowy, bo celem autorki nie było zrekonstruowanie wydarzeń wojennych, a przedstawienie skutków wojny - i to tych najbardziej dotkliwych, czyli wpływających na psychikę człowieka. Książka składa się z wielu historii opowiadanych przez żołnierzy oraz ich bliskich. Już pierwsza opowieść wbija w fotel - relacja matki, której syn po powrocie z wojny zamordował człowieka. 

"Zazdroszczę matce, której syn wrócił bez nóg...Chociaż on jej nienawidzi, kiedy się upije. Nienawidzi zresztą całego świata....Chociaż rzuca się na nią jak bestia [...]. Ale mnie by to nie przeszkadzało...Zazdroszczę wszystkim matkom, nawet tym, których synowie leżą w grobach. Siedziałabym przy grobie i byłabym szczęśliwa. Przynosiłabym kwiaty." 

Żyjemy w społeczeństwie, dla którego osoby walczące na wojnie są bohaterami. Żołnierze wracający z Afganistanu nie wrócili jako bohaterowie, a jako emocjonalni inwalidzi - osoby często niezdolne do normalnych uczuć i z zaburzonym systemem wartości. Ich tragedię pogłębiła ogólnie przyjęta przez otoczenie bezsensowność tej wojny - wojny, na której kazano im zabijać, i na której zabijano ich przyjaciół. 

"Strzela wyrzutnia Grad....Lecą pociski...A nad tym wszystkim unosi się jedno pragnienie: żyć! żyć! żyć! Ale o cierpieniach drugiej strony niczego człowiek nie wie i wiedzieć nie chce. Żyć i już. Żyć! 

"Człowiek ma prawo do niezabijania. Do tego, by się zabijania nie uczyć. Takiego prawa nie ma w żadnej konstytucji." 


1.2 "Źródło" A. Rand 


Książka, która jest bezpośrednim powodem opóźnienia raportu miesięcznego (ponad 800 stron!). "Źródło" jest to historia genialnego architekta - Howarda Roarka - żyjącego w latach 30. XX wieku. Główny bohater nie jest typowym architektem - nie godzi się na żadne ustępstwa jeśli chodzi o projekty swoich budynków, mimo, że zupełnie odbiegają od obowiązujących ówcześnie trendów. Architektura jest tutaj jednak tylko tłem, dla opowieści o systemie wartości. Wiele pojęć, których sens instynktownie wyczuwamy nabiera w tej książce nowego znaczenia - np. altruizm, odwaga, egoizm i poświecenie. 
Muszę jednak przyznać, że nie zawsze rozumiałam postępowanie bohaterów i ich motywy (mimo, że autorka dosyć szczegółowo starała się je wyjaśniać). Bo czy można zrozumieć kogoś, kto stara się zniszczyć karierę człowieka dla jego dobra (tak jak robi to jedna z bohaterek, która twierdzi, że budynki Roarka są tak dobre, że ludzie na nie nie zasługują). 
Może żyjąc w dzisiejszym świecie, w którym poczucie szczęścia i spełnienia nabiera wydźwięku dopiero, kiedy wiąże się z uznaniem innych, ciężko mi zrozumieć, że sensem życia może być po prostu życie zgodnie z własnymi zasadami. 
Polecam wszystkim miłośnikom filozoficznych rozważań przeplatanych dobrą fabułą.