sobota, 3 września 2016

W bieli



Choć z reguły preferuję wyraźne kolory i wzory, to lato jest okresem, w którym bardzo chętnie noszę biel. Ten kolor sprawdza się zarówno na wakacjach we Włoszech, jak i do biura. Jedyną wadą jest to, że trzeba szczególnie uważać podczas jedzenia włoskich makaronów (zarówno na wakacjach, jak i w ulubionej lunchowni*), oraz podczas siadania na parkowych ławkach. Za to świetnie wygląda w słońcu i chroni od upałów. Połączenie wygodnych białych spodni i białej marynarki wcale nie wydaje mi się przesadą i kiczem - jest to taka letnia wersja garnituru. W połączeniu z wyraźnymi dodatkami wygląda jeszcze lepiej - ja wybrałam chabrowe buty i małą torebkę w tym samym kolorze. 

Spodnie, marynarka - Zara
Buty - Ryłko
Torebka - Batycki
Okulary - Solaris
Zegarek - Lorus



* lunchownia - miejsce, w którym pracownicy korporacji jadają lunche; słowem tym w slangu korporacyjnym zastąpiono słowo "stołówka", wiadomo bowiem, że każdy szanujący się pracownik korporacji nie jada obiadów tylko lunche i nie robi tego w stołówce, tylko w lunchowni. 

fot. Blanka Mazana